Exeunte iam anno

Z E-ncyklopedia, Historia Kościoła na Śląsku
Skocz do: nawigacja, szukaj

Pap. Leon XIII - encyklika Exeunte iam anno

Opublikowana 25 XII 1888.

Pontyfikat papieża Leona XIII rozpoczął się w czasach niezbyt ciekawych dla Kościoła Katolickiego. U progu XX wieku stykał się on z licznymi problemami. Modernizm coraz to silniej opanowywał umysły mieszkańców Europy i Stanów Zjednoczonych, powodując liberalizację i laicyzację społeczeństwa. W siłę rosła masoneria. Utworzenie państwa włoskiego i zabór rzymski, a także wojujący ateizm w Republice Francuskiej i innych krajach również negatywnie wpływał na sytuację Watykanu. Leon XIII był politykiem, społecznikiem i reformatorem dążącym do świętości Kościoła, również poprzez dawanie przykładu własnym postępowaniem. Papież już od początku chciał przeprowadzać reformę i odnowę na szeroką skalę. Wiedział, że wartości chrześcijańskie wymagają silnej obrony, co opisał w swojej encyklice Inscrutabili z 21 IV 1878. Encyklika Exeutne Iam anno była wyrazem działań papieża na gruncie moralności chrześcijańskiej. Nie była wprawdzie jedynym jego działaniem w tej materii, ale śmiało można powiedzieć, że stanowiła jeden z ważniejszych, dosyć kompilacyjny wykład jego nauki.

W pierwszej części dokumentu papież przekazuje wiernym wyrazy swojego zadowolenia z ich stałości religijnej. Wyrazem tego miały być obchody 50-lecia kapłaństwa Papieża Leon XIII. Papież cieszył się z tej sytuacji jako oznaki niewzruszoności wiernych wobec postępujących tendencji laicyzacyjnych, oraz tego, że Namiestnik Chrystusa stale cieszył się zaufaniem wiernych, i był dla nich nadal przedstawicielem Kościoła, który to stanowi "wieczyste i nieskażone źródło zbawienia". Była to oznaka tego, że pomimo nieustannych ataków, wierni nie ulegają tak silnym manipulacjom. W dalszej części dokumentu, Leon XIII przeszedł do sprecyzowania konkretnych powodów wydania dokumentu. Pragnął on, poprzez niego wyrazić, u schyłku roku 1888, wdzięczność wobec Boga, za wszystkie okazane jemu samemu jak i Kościołowi łaski, ale także dać świadectwo o potrzebie życia w cnocie i moralności Papież uważa, że wydarzenia poprzedzające wydanie owej encykliki wskazują na to, że Bóg pragnie od niego, jako Najwyższego Pasterza, aby to umocnił lud chrześcijański w prawości i pobudził w wierności. Następnie Papież przystąpił do objaśnienia problemu powszechnego zepsucia obyczajów oraz umysłów, jakie to z galopującą prędkością postępuje w świecie. Dostrzegł, że niestety również i chrześcijanie ulegają pokusie życia w niezgodzie z radami ewangelicznymi. Zauważył, że niektórzy "zapomnieli skąd wyszli i do czego zostali powołani", i zamiast trwać w zgodzie z tym, czego wymaga od nich Chrystus, wolą raczej kierować się ku światowym marnościom, co zaś niesie za sobą groźbę czynów haniebnych, niezbędnych do zdobycia tych "dóbr". Widać również wyraźne aluzje do ruchów takich jak ten rozpoczęty przez Rewolucję Francuską, czy tzw. Kulturkampf. Leon XIII podkreśla również problem deprawacji młodzieży na wielu polach. Papież mówił o tym, że kierowanie się ku przesadnej roli rozumu przy jednoczesnym oderwaniu od moralności chrześcijańskiej stanowi swoistą równię pochyłą ku zagładzie obyczajów. Zauważał on, że złe systemy ideologicznie ostatnich dziesięcioleci zrodzone są z odrzucenia wiary. Stwierdził, że gdy odrzucamy wiarę w życie wieczne, faktycznie tracimy sens umartwień doczesnych, jako że człowiek, ze swej natury tylko, nie dąży do świętości.

Papież dostrzegał nadzieję na poprawę owej sytuacji w Wiekuistej Ofierze Chrystusa, i nawrocie do Niego zarówno w sferze publicznej jak i prywatnej. Nawoływał on do przeciwstawienie się ogólnie panującym obyczajom i stania się znakiem sprzeciwu dla braku moralności. Radził życie w cnocie i nie odrzucenie usilnie wszystkich cierpień. Wg niego powinno się opierać, z pomocą rozumu, wszelkiej pożądliwości. Papież podkreślał, że za cierpienia chrześcijanie otrzymują wieczną nagrodę. Chrystus zaś, tak ustanowił swoje przymierze z nami, że zawsze będziemy musieli zmagać się z pokusą i zepsuciem obyczajów. By móc jakkolwiek wytrwać, niezbędna jest modlitwa, która stanowi nasz duchowy pokarm wraz z Sakramentami. Modlitwa jest miłą Bogu i chętnie ją spełnia. Człowiek nie powinien jednak z rozmysłem starać się nie wypełniać Bożych przykazań. Pycha jest wrogiem dobrej modlitwy, dusze pokorne zaś, miłe są Bogu, i otrzymują wiele łask. Papież stwierdza, że modlitwa jest zarówno cnotą samą w sobie, jak i źródłem dla cnót, które to wszystkie od Boga pochodzą. W indywidualnej deprawacji i braku gorącej modlitwy osobistej, Leon XIII dostrzega powód zgnilizny państw Europy i ich moralności.

Papież podkreślał niezbędność świętości kapłanów i przykładu, jaki mają dawać Kościołowi. U kapłanów lud Boży szuka odpowiedzi na swoje bolączki, kapłani zatem winni ukazywać mu to, do czego lud jest zobligowany głównie swoim przykładem. Umysł i wola kapłana musi być skierowana w pełni na służbę Bogu, powinny oddalić się od rzeczy doczesnych, a przez kontemplację Najwyższego wzrastać w miłości doń. Leon XIII uważa, że by państwo rozwijało się, powinno żyć w cnocie publicznej, szczególnie zaś - sprawiedliwości. Kościół ma stanowić obrońcę, przewodnika i matkę dla wszystkich narodów. Wrogowie lekceważą Kościół, jednak ostatecznie przegrają.

Papież podsumował swoją encyklikę podkreślając to, że cieszą go iskierki ożywiającej się wiary i moralności. Liczył on na to, że iskry wkrótce przemienią się w ogień, który to wypali wszystkie wypaczenia. Następnie Leon XIII zwrócił się w modlitwie bezpośrednio do Boga, prosząc Go, by kierował nim i Kościołem w burzy dziejów, prosi o przywrócenie pokoju na całym świecie i restaurację moralności i obyczajów. Encyklikę zakończył pozdrowieniami dla całego Kościoła.

Tekst encykliki: [1]

Bibliografia