Duchowieństwo wobec powstań i plebiscytu

Z E-ncyklopedia, Historia Kościoła na Śląsku
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Duchowieństwo wobec powstań i plebiscytu

ks. Jan Brandys

Drogi polskich i niemieckich księży rozeszły się ostatecznie w czasie plebiscytu i powstań śląskich. Ten proces rozpoczął się już o wiele wcześniej, a mianowicie w chwili, gdy w głosach liderów partii Centrum można było usłyszeć zdania o niebezpieczeństwie ze strony wybujałego nacjonalizmu polskiego oraz o groźbie, jaką stanowiła tzw. agitacja wielkopolska czyli inspirowanie przez działaczy z Poznańskiego ruchu narodowego na Śląsku. Ks. Paweł Pośpiech, poseł do parlamentu niemieckiego i sejmu polskiego, pierwszy polityczny herold zmartwychwstałej Polski - jak go określił ks. Emil Szramek - na wiecach organizowanych po rewolucji listopadowej w Niemczech mówił: „Przestrzegają nas, że popełniamy głupstwa, dążąc do Polski, która będzie niezaradną jak nowo narodzone dziecko; a ja wam powiadam: jeżeli mam do wyboru starą Germanię a młodą Polonię, to wolę, sto razy wolę, niezaradne tymczasem ale hoże polskie dziecię, bo jest z naszego pokrewieństwa i ma przed sobą wielką przyszłość”.

Przed i w trakcie plebiscytu obydwie zainteresowane strony, to jest polska i niemiecka, traktowały duchowieństwo jako jeden z głównych uczestników gry politycznej, której stawką była przynależność państwowa Górnego Śląska. Wynikało to z przekonania, że duchowieństwo katolickie, najczęściej wywodzące się z tego terenu, posiadało od czasów Kulturkampfu wśród polskojęzycznej części społeczeństwa duży kredyt zaufania. Dotychczasowy sojusznik ludności polskiej o prawa językowe, jakim była partia Centrum, wraz z końcem Kulturkampfu zmienił front i przechodził na pozycje wielkoniemieckie.

Linia podziału duchowieństwa po zakończeniu I wojny światowej była zróżnicowana. Jeden podział miał charakter czysto polityczny i jednocześnie narodowy. Jedna grupa księży opowiedziała się zdecydowanie po stronie niemieckiej. Na jej czele stał ks. Josef Kubis z Opola . Druga grupa księży opowiedziała się zdecydowanie po polskiej stronie i zaliczamy do niej tych, którzy wzięli czynny udział w akcji plebiscytowej, a na jej czele można postawić ks. Michała Lewka. Wreszcie do trzeciej grupy należy zaliczyć tych wszystkich - niezależnie od tego jak biegle posługiwali się językiem polskim względnie niemieckim - którzy chcieli pozostać wyłącznie duszpasterzami, bez względu na przynależność parafii do Polski, względnie Niemiec. Nie byli do końca apolityczni, ale starali się ukryć swoje przekonania narodowe. Druga linia podziału duchowieństwa diecezji wrocławskiej tego okresu miała charakter pokoleniowy. Młodsi księża, pochodzący zwłaszcza z terenów tradycyjnie polskich, byli bardziej radykalnie nastawieni i oni też częściej występowali politycznie na rzecz przyłączenia Górnego Śląska do Polski niż starsze pokolenie – proboszczów. Ci drudzy bowiem częściej byli opcji niemieckiej, co bez wątpienia było pochodną polityki personalnej wikariatu generalnego we Wrocławiu.

Jednym z głównych haseł duchowieństwa śląskiego, zainteresowanego po I wojnie światowej włączeniem Górnego Śląska do Polski, był katolicki charakter odrodzonego państwa. To miało być gwarancją zmiany na lepsze. W Prusach, bez względu na deklaracje i faktyczną sytuację prawną, katolicy czuli się zawsze obco. W okresie napoleońskim byli oskarżani o brak miłości do ojczyzny, będącej w potrzebie, zaś w czasie rewolucji lutowej oskarżano ich o brak patriotyzmu i skłonności ultramontańskie, w okresie kulturkampfu byli z kolei podejrzewani o zdradę interesów państwa na rzecz związku ze Stolicą Apostolską. Polska katolicka miała stać się ich prawdziwa ojczyzną.

Przy ocenie stosunku duchowieństwa do powstań i plebiscytu – szerzej do przyłączenia Śląska do Polski, należy brać pod uwagę wiele czynników, w tym szczególnie pochodzenie, wychowanie wyniesionego z domu, wykształcenie, wiek i stanowisko w hierarchii kościelnej. Według tych kryteriów nie będzie prosty i klarowny związek między poglądami na kwestię narodową, zaangażowaniem politycznym duchowieństwa a wynikami plebiscytu. Już przebieg wyborów parlamentarnych w 1907 roku wskazywał, że partia Centrum (i popierający ją duchowni) traciła swoje wpływy na Górnym Śląsku. Wyniki wyborów były dalekie od oczekiwań przywódców tej partii i przedstawicieli administracji pruskiej. Wśród ludności polskiej na Górnym Śląsku zyskiwali na popularności ci duchowni, którzy opowiadali się jednoznacznie za polskimi aspiracjami narodowymi, a nie tylko – jak było wcześniej – za poszerzeniem obecności języka polskiego w kościele, szkole i urzędach.

Do niedawna dyskusje wśród historyków rozpalał zakaz używania ambony do działalności politycznej, wydany przez kard. Bertrama i znany pod postacią dekretu z 21 listopada 1920, który stał się przyczyną poważnego zgrzytu dyplomatycznego między Stolicą Apostolską a rządem warszawskim. Ówczesny Wielki Komisarz na obszarze objętym plebiscytem, ks. Achilles Ratti, spotkał się z zarzutem sformułowanym przez polskie koła polityczne, że ów dekret został wydany przez kard. Bertrama za wiedzą, a nawet w porozumieniu z Wielkim Komisarzem. Rząd polski, na wieść o tym dekrecie i roli, którą jakoby miał przy jego publikacji odegrać ks. Achilles Ratti, zagroził zerwaniem stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską. Ks. Ratti, zmuszony do wyjazdu z Polski, wrócił do Rzymu i niebawem został wybrany na Stolicę Piotrową jako papież Pius XI.

Obecnie już wiemy, zwłaszcza po lekturze akt watykańskich, że dekret kard. Bertrama został wydany za zgodą, a z pewnością za wiedzą arcybiskupa Eugenio Pacellego, ówczesnego nuncjusza Stolicy Apostolskiej w Berlinie . Historyk Kościoła, ks. Zygmunt Zieliński, uważa, że decyzja w tej sprawie zapadła w Stolicy Apostolskiej, co najmniej na szczeblu Sekretariatu Stanu. Ówczesny sekretarz stanu, kard. Pietro Gasparri, powiadomiony o planowanym dekrecie nie wyraził sprzeciwu, a być może nawet go zbagatelizował. Faktem jest, że kard. Bertram, wydając dekret, uwzględnił w tej kwestii stanowisko Stolicy Apostolskiej, ale pominął racje ks. Achillesa Ratti – specjalnego wysłannika Stolicy Apostolskiej na teren plebiscytowy. Mogło to być spowodowane brakiem ustaleń w zakresie kompetencji Wysokiego Komisarza w stosunku do stron konfliktu, ale niewykluczone, że gest ten należy odczytać jako swego rodzaju rewanż kard. Bertrama za milczącą aprobatę Wysokiego Komisarza w sprawie niedopuszczenia biskupa wrocławskiego na teren objęty plebiscytem. Tym samym zostały przecięte wieloletnie dyskusje, jakie toczyły się w gronie historyków polskich na temat zakresu odpowiedzialności ks. Rattiego za ów dekret. Ostrze tego dokumentu uderzało w duchowieństwo polskie zajmujące się agitowaniem na rzecz przyłączenia Górnego Śląska do Polski.

Ks. Michał Lewek wyliczył, że na terenie plebiscytowym przebywało 620 księży diecezjalnych i 30 zakonników. Z tej liczby około 120 z nich otwarcie przyznawało się do polskości i było zorganizowanych w Sekcji Teologicznej- czyli specjalnym oddziale Śląskiego Związku Akademickiego. Ks. Paul Nieborowski, stojący po przeciwnej stronie barykady, w propagandowym druku pt. „Oberschlesien, Polen und Katholizismus” [Berlin 1919] oceniał liczbę duchownych na omawianym terenie na 801 osób, z czego - jak twierdził - tylko 40 z nich opowiadało się za polskością.

Nowsze badania, oparte na analizie doniesień prasowych z akcji plebiscytowej, dokumentują, że 108 księży, spośród ogólnej liczby 486 kapłanów z terenu plebiscytowego, miało posiadać przekonania zdecydowanie polskie. W okresie agitacji plebiscytowej w śląskiej prasie odnotowano nazwiska 120 księży, którzy czynnie wzięli udział w agitacji plebiscytowej po jednej lub po drugiej stronie konfliktu . Upada zarzut jednostronnej przewagi duchowieństwa polskiego w działalności politycznej, wysuwany w przeszłości przez administrację pruską oraz władze Wikariatu Generalnego we Wrocławiu.

Ks. Hilary Gwóźdź, kanclerz Kurii katowickiej, doliczył się 199 duchownych czynnie zaangażowanych po stronie polskiej. Obliczeń dokonywał w oparciu o kilka przesłanek. Rezolucję protestacyjną przeciwko zarządzeniu kard. Bertrama, uchwaloną w Bytomiu w dniu 20 listopada 1920, podpisało 97 księży. Do tej liczby dodał kolejnych 28 duchownych, którzy przybyli na teren objęty plebiscytem z innych diecezji i wzięli udział w akcji plebiscytowej. Obszar pozostały przy Rzeszy, po podziale Górnego Śląska, musiało opuścić 41 księży, z pewnością nie z własnej woli, lecz w obawie o swoje życie. Dodając do tego trzech księży zamordowanych za działalność plebiscytową: Franciszka Marxa, Augustyna Strzybnego i Wincentego Rudę otrzymujemy wspomnianą wyżej liczbę 199.

Bibliografia

H. Gwóźdź, Udział duchowieństwa śląskiego w akcji plebiscytowej i powstaniach (1919-1921, SSHT 15 (1982), s. 171-230; J. Humeński, Udział polskiego duchowieństwa pozaśląskiego w plebiscycie i powstaniach śląskich, [w:] Powstania śląskie i plebiscyt w procesie zrastania się Górnego Śląska z Macierzą, red. A. Brożek, Bytom 1993, s. 249-256; Tenże, Wojskowa służba duszpasterska w powstaniach śląskich, [w:] Wojskowa służba śląskich duchownych w latach 1918-1980, red. Z. Kapała, J. Myszor, Katowice 1999, s. 27-53; M. Lewek, Górnośląski Plebiscyt z roku 1921 oraz udział w nim duchowieństwa katolickiego, [Chorzów] 1991, [reprint z Sacrum Poloniae Millenium, Rzym 1960]; T. Falęcki, Nuncjatura Apostolska w Monachium wobec plebiscytu górnośląskiego, [w:] Nie tylko o Korfantym. Jeszcze o powstaniach śląskich i plebiscycie w świetle najnowszych badań, red. Z. Kapała, Bytom 2000, s. 100-113.


Cd.

Book.png

czytaj: Zaangażowanie polityczne duchowieństwa | Powrót do spisu treści