Anonimowa relacja o zdobyciu Jerozolimy w 1099 roku

Z Katedra Historii
Skocz do: nawigacja, szukaj

Anonimowa relacja o zdobyciu Jerozolimy w 1099 r.

Anonim, Czyny Franków i innych jerozolimczyków

My zaś, ciesząc się i weseląc, stanęliśmy pod Jerozolimą we wtorek d. 6 czerwca i przystąpiliśmy w sposób godny podziwu do oblężenia. Mianowicie Robert Normańczyk obiegł ją od północy, tuż przy kościele św. Szczepana, w miejscu gdzie ten pierwszy męczennik, ukamienowany, radośnie poniósł śmierć za Chrystusa; obok niego stanął Robert hr. Flandrii. Od zachodu obiegł miasto książę Gotfryd oraz Tankred, od południa hrabia św. Idziego stanąwszy na górze Syjon, koło kościoła P. Marii, Matki Bożej, tam, gdzie Pan z uczniami swymi wieczerzał. W następny poniedziałek [13 czerwca] przypuściliśmy potężny szturm do miasta, tak wspaniale, że gdyby były przygotowane drabiny, miasto byłoby wpadło w nasze ręce. Lecz zburzyliśmy tylko mniejszy mur [zewnętrzny] od strony północnej i jedną drabinę przystawiliśmy do większego muru [wewnętrznego], po której wspięli się nań nasi rycerze, w walce wręcz zabijając Saracenów i obrońców miasta swymi mieczami i włóczniami. Było wielu zabitych z naszej strony, lecz jeszcze więcej spośród nich. W czasie tego oblężenia nie mogliśmy nigdzie nabyć chleba, prawie przez przeciąg dziesięciu dni, aż przybył posłaniec od naszych statków; dręczyło nas nadto tak straszne pragnienie [...], że ssaliśmy skóry wołowe i bawole, w których nosiliśmy wodę prawie z oddalenia 6 mil; z tych naczyń oczywiście piliśmy wodę wstrętną, i tak z tej cuchnącej wody i jęczmiennego chleba codziennie doznawaliśmy cierpień i udręki. Albowiem Saraceni, czatując przy wszystkich źródłach i studniach, napadali na naszych, zabijając ich i rozszarpując; zwierzęta zaś uprowadzali z sobą do swych jaskiń i kryjówek.

Wtedy to nasi przywódcy obmyślili plan zdobycia miasta, aby dostać się do Grobu naszego Zbawiciela, celem uczczenia Go. Sporządzono dwie drewniane wieże i wiele innych machin. Książę Gotfryd zbudował swoją wieżę z machinami, a hrabia Rajmund swoją, do czego z dalekich stron sprowadzono drzewo. Saraceni widząc, że nasi budują te machiny, wzięli się do obwarowywania miasta, a wieże nocą wzrastały. Nasi przywódcy zaś miarkując, z której strony mury są słabsze, podsunęli w sobotę w nocy [9/10 lipca] machinę i drewnianą wieżę ku wschodniej stronie miasta. Z brzaskiem dnia postawili wieżę, urządzili ją i uzbroili. Trwało to przez niedzielę, poniedziałek i wtorek [10, 11 i 12 lipca]. Hrabia św. Idziego zaś od strony południowej przysposabiał swoją machinę. Tymczasem dręczyło nas takie pragnienie, że człowiek za denara nie mógł kupić tyle wody, aby ugasić pragnienie.

W środę i czwartek [13 i 14 lipca] nocą i dniem przypuszczamy ze wszystkich stron niezwykły szturm do miasta. Biskupi i kapłani ogłosili w kazaniach i upomnieli wszystkich, aby przed wtargnięciem do miasta odprawić procesję dookoła Jerozolimy, pobożnie zanosić modły, czynić jałmużnę i pościć. W piątek o świcie zewsząd uderzyliśmy na miasto, lecz żadnej szkody nie można mu było wyrządzić, byliśmy też wszyscy tym zdumieni i przerażeni. Kiedy zaś zbliżyła się godzina, w której Pan nasz Jezus Chrystus raczył dźwigać za nas drzewo krzyża, rycerze nasi mężnie poczęli walczyć na wieży, mianowicie książę Gotfryd i brat jego Eustachy. Wtedy to jeden z naszych rycerzy, imieniem Letold, wdarł się na mury miasta. Skoro tylko wtargnął, wszyscy obrońcy zaczęli uciekać z murów do miasta, a nasi następując ścigali ich i mordowali aż do świątyni Salomona; tu była taka rzeź, że nasi po kostki brodzili w ich krwi.

Tymczasem hr. Rajmund od południa posunął swoje wojsko i wieżę pod mury, lecz między wieżą a murem była fosa dosyć głęboka. Wówczas nasi uradzili zasypać fosę i polecili obwieścić, że kto do owej fosy przyniesie trzy głazy, dostanie denara. Trwało to zasypywanie trzy dni i trzy noce, po czym podsunięto wieżę pod sam mur. Załoga miasta zacięcie raziła naszych ogniem i kamieniami. Hrabia [Rajmund] słysząc, że Frankowie są już w mieście, rzekł do swoich: "Dlaczego się ociągacie? Oto wszyscy Frankowie są już w mieście". Dowódca więc [saraceński], który był w wieży Dawida poddał się hrabiemu i otworzył mu bramę, w której pielgrzymi zwykli byli dawać opłaty. Wkroczywszy tedy do miasta, nasi pielgrzymi ścigali i zabijali Saracenów aż do świątyni Salomona, w której oni skupiwszy się, wydali naszym wielką bitwę całodzienną, tak że krew ich zalewała całą świątynię. Wreszcie nasi, pokonawszy pogan, pojmali w świątyni sporo mężczyzn i kobiet, mordowali, kogo chcieli, a kogo chcieli, zatrzymali przy życiu. Na dachu zaś świątyni Salomona zebrała się wielka gromada pogan płci obojga, którym Tankred i Gaston z Beast dali swoje chorągwie [aby ich uchronić przed rzezią]. [Wojska nasze] wkrótce rozbiegły się po całym mieście, zabierając złoto i srebro, konie i muły, oraz zajmując domy, pełne wszelakich rzeczy. Wszyscy zaś pośpieszyli, płacząc z nadmiernej radości, do Grobu Zbawiciela naszego Jezusa, aby go uczcić i spłacić Mu główny dług. [Nazajutrz] rano wdarli się nasi żołnierze potajemnie na dach świątyni [Salomona] i napadli na Saracenów, mężczyzn i kobiety, ścinając ich gołymi mieczami; niektórzy z nich rzucali się z [dachu] świątyni. Tankred, widząc to, zawrzał wielkim gniewem.

Potem [17 lipca] nasi po naradzie uchwalili, aby każdy czynił jałmużnę i zanosił modły, by Bóg wybrał tego, kogo chciał mieć władcą nad innymi i komu chciał oddać rządy nad miastem. Nakazali też wszystkie trupy Saracenów wyrzucić za miasto z powodu strasznej woni, gdyż całe miasto było pełne tych trupów, a pozostali przy życiu Saraceni wyciągali ciała pomordowanych za bramy i układali z nich całe góry, jak domy wysokie. O takich rzeziach pogan nikt dotąd nie słyszał ani ich widział, bo stosy trupów wyglądały jak wały graniczne, a nikt nie zna ich liczby, tylko sam Bóg.

Za: Europa w okresie wypraw krzyżowych. Teksty źródłowe do nauki historii w szkole średniej, w świetle źródeł przedstawił W. Semkowicz, zesz. 17, Kraków 1925